|
Archiwum
Zakładki:
Kontakt
Mój drugi blog
Oglądam blogi o modzie
Oglądam szafy tam
Oglądam szafy tu
Oglądam ulice
|
piątek, 13 listopada 2009
Za siedmioma lasami…
…żyła sobie dziewczynka, która bardzo lubiła piękne stroje. Czasami dlatego, że były modne, czasami dlatego, że były ciekawe, czasami po prostu były piękne. Każdy z nich był inny i każdy przenosił w świat innego stylu. Bo stroje od tego są- aby czuć się zawsze sobą, albo aby czuć się za każdym razem kimś innym, wejść w świat innej bajki. Ja wybieram drugą opcję. Bo „ubranie to przebranie”.* A oto do jakiej bajki zaprowadziła mnie ta sukienka...
sukienka- vintage (z tego sklepu); buty- dom mody Auchan %; * by Ryfka
czwartek, 29 października 2009
Jesienna lektura - Dilemmas Magazine
Co roku o tej porze wiele się słyszy narzekań na jesienną aurę i wywołaną przez nią jesienną chandrę. Podaje się też złote rady jak tę chandrę zwalczyć, jak przetrwać. Najczęściej jest to zestaw: koc, świece, kubek ciapłej herbaty z cytrną lub gorącej czekolady i...przyjemna lektura! I ja was kochani czytelnicy zachęcam do dobrej, jesiennej lektury- nowy numer Dilemmas Magazine od dziś w sieci :).
czwartek, 22 października 2009
“Beige, beige, everything’s beige!”
Szara rzeczywistość – Hortensja jak na razie 1:0. Wychodzę z domu- ciemno, wracam- ciemno. Zaś błogie chwile wolnego czasu weekendowego musiałam ostatnio spędzić w łóżku. Choroba zapewniła mi tę uroczą rozrywkę. Mam jednak nadzieję, że możliwy jest jeszcze powrót do świata żywych, zaś póki co publikuję zaległe zdjęcia, ubrana na...no właśnie, na beżowo :). Sceptyczne w tonie tytułowe zdanie wypowiedział Big w SATC, dając do zrozumienia, że „beżowy styl” nazywany przez Natashę „ich” stylem, w „jego” stylu nie jest. A ja jak patrzę na te zdjęcia, to też nie do końca jestem przekonana, czy to mój styl. Ale- była tak zwana „okazja” :) Wybraliśmy się wtedy na ostatniego Harry’ego do kina. Tak, wiem, mam straszne opóźnienie, ale jak już pisałam szara rzeczywistość wygrywa, najpierw długo odkładałam wizyte w kinie, a potem szukałam wersji oryginalnej, bo co jak co, ale Harry Potter nie może mówić po francusku! Zresztą jak kupowałam bilety to przez gardło nie przeszło mi „’Arry Potter”, a cała kolejka przede mną prosiła o „My private Ida’o”. Ale dość gadania. Voilà, moje wymarzone cieliste czółenka i żakiet z recyclingu (nie ma jak kupić coś gdy jest modne i zostawić do chwili gdy jest znowu modne!).
żakiet, sukienka- no name; buty- Bata%; torebka- pchli targ Puces de Vanves;
czwartek, 01 października 2009
Babie lato
Jesień i nie ma na to rady. Czas płynie nieubłaganie i nagle zrobiła mi się miesięczna przerwa w blogowaniu. Dziwnym trafem nie dopadają mnie jesienne chandry oraz wszechobecne kryzysy wiary w szafiarską działalność. Nie, w moim przypadku przyczyna jest bardziej prozaiczna- brak czasu. Przeprowadzka, zmęczenie, brak internetu, deadliny w pracy itd. Ale już jesteśmy „przeprowadzeni”, a w nowym mieszkaniu mamy duuużo szaf (i nawet taką specjalną, z gęsto rozmieszczonymi, wąskimi półkami, w sam raz do trzymania kolekcji butów! :). Jest więc dobrze i mogę zacząć nadrabiać. A na początek- zdjęcia z wakacji, które jakoś nie znalazły wcześniej miejsca na blogu. To będzie taki łabędzi śpiew wakacji (babie lato, a „w Ameryce Północnej tę porę roku nazywa się Indian Summer i przypada ona na październik lub wczesny listopad, w Szwecji mówi się o Brittsommar - tam przypada ona na październik. W Niemczech babie lato nazywa się Altweibersommer, we Włoszech Estate di San Martino, we Francji - L’été indien, w Anglii Old Wives' Summer":). Z lipca- z wyprawy do podparyskiej miejscowości Giverny, miejsca gdzie Monet stworzył „żyjący obraz”- ogród, który stał się tematem jego obrazów (a przede wszystkim cyklu „Nenufary”, o którym pisałam tu). Ogród nadal zachwyca:
A okolice są równie piękne:
Oczywiście skojarzenie z tym, jest jak najbardziej nieprzypadkowe :). Z sierpnia zaś- kilka zdjęć ze spaceru po parku Saint Cloud. Odkryliśmy go niedawno i zakochaliśmy się w tym miejscu. Nie tylko jest przepiękne, ale w przeciwieństwie do innych paryskich parków ten jest rozległy, lekko zdziczały, nie ma w nim wielu ludzi i można tam naprawde odpocząć, w cieniu drzew, albo nad sadzawką z karpiami (a może to karasie?).
Nowy sezon uważam za rozpoczęty :)
sobota, 29 sierpnia 2009
Garść złotych rad z kapelusza
Chociaż w udzielaniu pomocnych wskazówek króluje Ryfka, pozwolę sobie i ja tym razem udzielić kilku- dobre rady mogą okazać się przydatne. A więc... Przede wszystkim- nigdy, przenigdy nie róbcie sobie zdjęć gdy jesteście w trakcie sprzeczki z fotografem. Wasze miny będą mogły odstraszać tych, co zdecydują się na zdjęcie spojrzeć, sylwetka będzie wyrażać sprzeciw, naburmuszenie i ogólną obrazę na świat. Fotograf zaś będzie wam tylko utrudniał zadanie, utrwalał wszystkie grymasy, robił zdjęcia seryjne, a potem namawiał do powrotu do domu, mówiąc "przecież masz już tyle zdjęć!" Rana nr 2- jeśli od miesiąca nosicie się z zamiarem podcięcia grzywki, bo wydaje się wam za długa- tak, oznacza to, że trzeba ją podciąć. W rezultacie dzisiejsze zdjęcia to tak zwane "mniejsze zło". Wybrałam te akceptowalne, bo chciałam się w końcu pochwalić zakupionym już jakiś czas temu kapeluszem.
sukienka, torebka- secondhand; kapelusz- dział męski H&M; buty- Andre;
piątek, 21 sierpnia 2009
Pod papugami vol.2
Vol.1 było już tutaj. Bardzo lubię tę papugową chustę i rozmyślam nad alternatywnymi sposobami noszenia jej. Tym razem występuje w roli bluzki. W sam raz na letnie upały i nieformalną okazję (gdyż poza odsłonięciem większej części pleców odsłania też kawałek w dolnych rejonach- a tego ani ja, ani inne obrończynie moralności i dobrego smaku nie lubimy:). Nieformalna okazja usprawiedliwia też płaskie buty. Korzystajmy z ostatnich upalnych dni lata! :)
A sposobów wiązania chusty jest więcej. Podpowiada je np Hermès drukując specjalne karty.
chusta, pasek, spódnica- secondhand; japonki- Carrefour;
niedziela, 16 sierpnia 2009
Czas relaksu
Pracując w tygodniu od rana do nocy zaczęłam odkrywać uroki weekendów. Czas tylko dla mnie, robienie rzeczy, na które nie miało się czasu, siły i ochoty w tygodniu, wytchnienie, odpoczynek, możliwosc poznania czegoś nowego. Paryż stara się wyjść naprzeciw moim potrzebom i dostarcza rożnych ciekawych rozrywek. I tak np w każdą pierwszą niedzielę miesiąca można za darmo zwiedzać muzea (nie jest to jeszcze standard londyński,ale dobre i to:). W pierwszą sobotę sierpnia wybraliśmy się więc do Muzeum Średniowiecza. Zazwyczaj nie jestem specjalną miłośniczką muzeów przedstawiających życie codzienne, sztukę dekoracyjną itp. Ekspozycja tego muzeum zupełnie mnie jednak oczarowała! Prezentowane eksponaty są naprawdę wspaniałe, na czele z największą atrakcją muzeum, którą jest cykl arrasów Dama z jednorożcem. Na pewno jest to też zasługa przepięknego i stanowiącego o klimacie muzeum budynku-jest to dawny pałac opatów benedyktyńskich z Cluny. Muzeum otoczone jest "średniowiecznym ogrodem", w którym ma się wrażenie, że zza zakrętu wyjdzie nam na spotkanie William z Baskerville, a nad rabatkami ziołowymi unosi się duch brata Cadfaela :) By odpocząć po wędrówce po salach muzealnych udaliśmy się do pobliskich ogrodów luksemburskich, gdzie można oddać się słodkiemu lenistwu i rozkoszować lekturą w cieniu drzew. Rację miała Enso pisząc ostatnio na swoim blogu "Enjoy your weekend!:) It's only once a week;)"
sukienka, pasek- secondhand; torba- H&M; buty- Andre; pierścionek- prezent; I jeszcze widok na muzeum z pobliskiego skwerku:
niedziela, 02 sierpnia 2009
Eko-szyk
Gdy Robaczek rzuciła pomysł na akcję szafiarską na pokazanie swych eko-toreb, by propagowac zwyczaj ich używania wsród czytelników wiedziałam, że trzeba się przyłączyć. Ale znowu pojawił się ten sam problem co przy akcji rowerowej- brak odpowiednich "środków". Jeśli już szafiarki mają pokazać swoje eko-torby, to fajnie by było gdyby były choć trochę ładne, (bo przeciez mozna byc eko w dobrym stylu :) . Moja raczej do takowych sie nie zaliczała. Postanowiłam więc przy okazji zaopatrzyc się wjakąś ładniejszą. Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu nie mogłam znaleźć żadnej sensownej torby. Paryżanie raczej na zakupy używają dużych szeleszczących toreb,podobnych do naszych nieśmiertelnych kraciastych "walizek", tylko o trochę lepszym wzornictwie :) .Zrezygnowana wlokłam się bocznymi uliczkami do domu zdecydowana pokazać moją "nieciekawą" torbę, gdy trafiłam na mały zakład krawiecki, w którym z resztek szyją takie właśnie podręczne torby. Znalazłam jedną z grubego materiału w koloracrh francuskiej flagi i od razu postanowiłam ją zakupić (zachęcona jeszcze małym rabatem :) . I oto paryska wersja eko-torby:
torba- dzielnicowa pracownia krawiecka :) ; bluzka- H&M %; spodnie, buty- supermarket; bagietka- również osiedlowa :) ; Swoją drogą W stolicy Francji zaobserwowałam naprawdę małe zaangażowanie w sprawy ekologii, ba nawet niewielką świadomość ekologiczną. Sama nie jestem "bez grzechu" w tej dziedzinie, ale ilość śmieci, przeważnie niesegregowanych, ilość rzeczy jednorazowych, ilość plastykowych talerzyków, kubeczków, widelczyków po prostu mnie przeraża. W dodatku w tak dużym mieście można zaobserwować dopiero szokującą skalę tych zjawisk. Choć hasło "eko" pojawia się wszędzie, w działaniach niewiele tego widać. Dlatego brawa dla Robaczka i reszty szafiarek za propagowanie tak ważnych dziś idei! :)
piątek, 31 lipca 2009
Dilemmas - wakacyjny numer 1
W sieci można już oglądać najnowszy numer Dilemmas Magazine . Jak zwykle dużo mody, tym razem też dużo slońca i wakacji.
Mój skromny udział w postaci tekstu i zdjęć paryskich można oglądać na stronach 110-113 :)
Gratuluję Dilemmatce i całej dilemmasowej ekipie!
wtorek, 28 lipca 2009
Użyczą wam chłodu tylko drzewa, tylko liście
Bluszczem ku oknom, poszumem traw, uspokojeniem wśród tylu spraw. Bez drzew, zieleni, natury- usycham. Tęsknię. Dobrze, że w tej wielkomiejskiej dżungli, w której mieszkam, jest choć kilka miejsc, które dają złudzenie natury i dzikości, ale także prawdziwy cień i ochłodę. Złudne drzewa widnieją też na mojej nowej workowatej sukience - prawdziwym wybawieniu w upalne dni.
sukienka - H&M % ; japonki - Carrefour ; |